Twój koszyk jest obecnie pusty!
Nie jest niczym nowym to, że artyści sięgają po różne narzędzia technologiczne, by wykroczyć poza ograniczenia manualnych metod twórczych. Camera obscura (której początki sięgają starożytności) pomagała malarzom wiernie odwzorowywać perspektywę oraz proporcje malowanych obiektów. Camera lucida pozwoliła na wręcz fotograficzne odzwierciedlenie szczegółów malowanego obiektu. Z kolei fotografię taką, jaką znamy dzisiaj, wynaleziono pod koniec XIX wieku. I już wtedy wśród malarzy pojawiły się obawy, że pozbawi ich ona pracy i statusu oraz odbierze im monopol na realistyczne utrwalanie rzeczywistości. Fotografia stała się jednak autonomiczną dziedziną sztuki. Zaś dzięki niej artyści malarze uwolnili się z konieczności wiernego przedstawiania świata i zaczęli rozwijać abstrakcjonizm i inne kierunki malarstwa. Era cyfrowa była kolejnym przełomowym etapem w dziejach sztuki. Dzięki komputerom, programom graficznym i internetowi artyści zyskali zupełnie nowe narzędzia do wyrażania swojej twórczości.
Camera obscura, źródło: wikipedia.org
Dziś – w czasach rozkwitu generatywnej AI – pytania o oryginalność, kreatywność i etykę nabierają nowego znaczenia. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą duże pieniądze.
Na przełomie lutego i marca 2025 dom aukcyjny Christie’s przeprowadził licytację zatytułowaną Augmented Intelligence (Wzmocniona Inteligencja). Po raz pierwszy w historii firmy przedmiotem były obiekty artystyczne stworzone przy pomocy różnorodnych narzędzi opartych o sztuczną inteligencję. Od generatywnych sieci przeciwstawnych, przez modele tekstowo-obrazowe, aż po robotykę i analizę dużych zbiorów danych.
Najwyższą cenę sprzedaży, tj. 277 200 dolarów osiągnęła Instalacja video Refika Anadola pt. „Machine Hallucinations – ISS Dreams – A”. Praca stanowi część większej serii i wykorzystuje ponad 1,2 miliona zdjęć wykonanych z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Zdjęcia zostały przetworzone przez algorytmy AI w dynamiczny obraz.
Kreacja Refika Anadola prezentowana na dużym ekranie
Oto co artysta mówi o swoim procesie twórczym:
U podstaw mojej praktyki artystycznej leży dialog między ludzką kreatywnością a sztuczną inteligencją – taki, który nieustannie redefiniuje granice sztuki, percepcji i poznania maszynowego. Sztuczna inteligencja nie służy jako zwykłe narzędzie, lecz jest moją współpracowniczką. Przekształca ogromne zbiory danych (zaczerpnięte ze zbiorowej pamięci, systemów środowiskowych i archiwów architektonicznych czy instytucjonalnych) we wciągające, wielozmysłowe kompozycje. Mój proces twórczy jest zarówno naukowy, jak i poetycki: trenuję modele uczenia maszynowego na różnych zbiorach danych, dzięki czemu wpływam na ich ewolucję poprzez wyselekcjonowane interwencje, udoskonalenia algorytmiczne i własną intuicję estetyczną. W ten sposób sztuczna inteligencja staje się przedłużeniem mojej wyobraźni. Staram się tworzyć przestrzenie pełne cudów i uniesień – w której dane nie są jedynie przetwarzane, ale doświadczane, zaś inteligencja maszyn staje się pomostem do rozszerzonej ludzkiej percepcji.
Refik Anadol, źródło: ucla.edu
Christie’s przyciągnęła znaczną liczbę nowych uczestników: 37% zarejestrowanych licytujących brało udział w wydarzeniu po raz pierwszy a 48% stanowili przedstawiciele pokoleń Millennials i Gen Z. Czy to zwiastun rosnącego zainteresowania młodszych kolekcjonerów sztuką cyfrową i dziełami stworzonymi z wykorzystaniem AI? Każde dzieło miało przypisany swój NFT, a za te wylicytowane można było oczywiście zapłacić kryptowalutą. Warto dodać, że nie wszystkie prezentowane dzieła znalazły nabywców.
Kontrowersje wokół aukcji
Aukcja spotkała się z dużą krytyką ze strony środowiska artystycznego. Ponad 6500 artystów podpisało otwarty list, w którym wyraziło obawy dotyczące etycznych aspektów sprzedaży dzieł stworzonych przy użyciu modeli AI. Zwłaszcza, że te często są trenowane na materiałach chronionych prawem autorskim bez zgody ich twórców (o podobnym zjawisku w świecie muzyki pisałem w tym artykule).
W odpowiedzi na te zarzuty, przedstawiciele Christie’s podkreślili, że twórcy, których prace wystawiono na aukcji, mają ugruntowaną pozycję w świecie artystycznym, a po AI sięgnęli, by wzbogacić dzieła. Z kolei trening modeli odbywał się wyłącznie na autorskich zasobach, które dostarczyli sami twórcy. Christie’s, które od ponad 250 lat żyje z pracy artystów zaczyna promować kierunek, który wzbudza kontrowersje w ich własnym środowisku. Czy skończy się to jakimś większym bojkotem? Z drugiej strony warto zauważyć, że protest nie był krytyką wykorzystywania technologii AI jako takiej lecz etycznych aspektów związanych z trenowaniem modeli, zwłaszcza z wykorzystaniem danych bez odpowiedniej umowy/rekompensaty.
Po raz pierwszy, po raz drugi…
W listopadzie 2024 dom aukcyjny Sotheby’s wystawił na aukcję obraz „A.I. God. Portrait of Alan Turing”, który został namalowany przez artystę-robota Ai-Da. Ten – we współpracy z naukowcami z uniwersytetów w Oksfordzie i Birmingham – został (została?) stworzony przez specjalistę od sztuki współczesnej Aidana Moellera. Obraz sprzedano za astronomiczną kwotę 1,1 miliona dolarów, co spotkało się z wielkim poruszeniem w świecie kolekcjonerów. Znamienne, że portret przedstawia matematyka i pioniera informatyki, który już w latach 50. XX wieku przewidywał rolę, jaką sztuczna inteligencja odegra w przyszłym rozwoju ludzkości.
Robot Ai-Da. Po prawej portret Turinga. Źródło: Ai-Da Robot Studios
Z kolei jeszcze sierpniu 2023 polski dom aukcyjny Art In House zaprosił twórców do projektu „Artyści & AI”. W planach było zorganizowanie aukcji twórczości powstałej przy wsparciu sztucznej inteligencji. Obrazy wygenerowane przez takie programy jak MidJourney czy Dale-e miały być potem przeniesione przez twórców na płótno, deskę lub papier. Ostatecznie jednak aukcja nie doszła do skutku – nie udało mi się uzyskać informacji co było powodem. Pozostaje nam zatem czekać na podobną inicjatywę na polskim rynku aukcyjnym.
A co na ten temat sądzą sami zainteresowani?
Urszula Święcicka, Prezes Związku Polskich Artystów Plastyków
Naturalną rzeczą są obawy w kwestii nieznanych zagadnień. My wiemy, dzięki latom doświadczeń, (Artyści zrzeszeni w ZPAP przeżyli bardzo dużo – funkcjonujemy od 114 lat) że jest to kolejne narzędzie.
Algorytm, za którym stoi człowiek. A „nic co ludzkie…”. To my Artyści kreujemy nowe wypowiedzi artystyczne, tworzymy nowe artefakty, które za chwilę będzie zasysać, kopiować i przetwarzać AI. Tylko, że ostatecznie efekt będzie „taki, jak…” – w stylu, podobne, nawiązujące do, itd.
Osobiście liczę, że właśnie dzięki AI wróci szacunek do unikalnych, oryginalnych i pojedynczych artefaktów wykonanych przez Artystę.
Ewa Gbiorczyk, Prezes Związku Artystów Plastyków
Oj, bojkot jest blisko. Rozmawiałam z kilkoma artystami, którzy stosują elementy AI w swojej twórczości. AI jest ciekawa i pomocna, natomiast bardziej zatrzymujemy się przy prawach autorskich, a tam ciągle brakuje regulacji.
Nacisk kładziemy na własnoręczne wykonane dzieła, odrzucamy propozycje prac wytworzonych przy pomocy narzędzi AI. W tej chwili można swobodnie odróżnić obrazy wykonane ręcznie od tych wykonanych przy pomocy AI.
Problem rośnie przy fotografii czy fotografice, bo tam nie da się już odróżnić twórcy ludzkiego od nieludzkiego. Dzieła wytworzone przez AI bezwzględnie należy oddzielić prawnie. Również eksponowane powinny być w miejscach innych od tych, w których eksponuje się prace wytworzone ludzką ręką.
Jak widać nawet środowisko artystyczne jest w tej kwestii podzielone. Dyskusje na temat sztuki generatywnej często koncentrują się na prawach autorskich, wynagrodzeniu twórców i fundamentalnym pytaniu o to, czym właściwie w erze AI jest sztuka. I oby takich rozmów było jak najwięcej, choć nie sądzę, by mogły one rozwiać absolutnie wszystkie wątpliwości. Jak pisałem w tym tekście bardzo ostrożnie podchodzę do kwestii „uwolnienia ludzkiej kreatywności”, które obiecują twórcy AI. Warto by za ilością szła również jakość, a za sprawnością w obsłudze narzędzi – poczucie estetyki. Bo równie istotnym aspektem jest kwestia piękna – czyli tego subiektywnego zachwytu. Niezależnie od technologii, która stoi za dziełem, ostatecznie to odbiorcy decydują, co ich porusza i co uznają za wartościowe.
I oby jak najwięcej było w tym ludzkiego pierwiastka.
Obraz “ Golden Breath” wylicytowany za 21 420 dolarów. Źródło: christies.com
PS. W marcu 2025 artystka Grimes sprzedała kolekcję cyfrowych artefaktów NFT (obrazów, klipów wideo, animacji i poematów) za prawie 6 milionów dolarów. Ciekawe, czy czeka nas podobna bańka spekulacyjna sztuki generatywnej jak ta z lat 2021-2022, gdy np. za wybrane avatary z kolekcji Bored Ape Yacht Club (BAYC) płacono naprawdę zawrotne sumy. NFT o numerze #8817, który został sprzedany wtedy za 3,4 miliona dolarów, dziś jest warty ledwie 100 tysięcy.