🔒 Deepfake na wojnie. Kiedy prezenter wiadomości nie istnieje

Wojna na Bliskim Wschodzie od początku toczy się na dwóch frontach – tradycyjnym i informacyjnym. A ten drugi okazuje się być najintensywniejszym testem zdolności deepfake’owych, jaki dotąd widzieliśmy.

prof. dr hab. Dariusz Jemielniak

W grudniu 2023 roku mieszkańcy Dubaju włączyli telewizory i zobaczyli wiadomości. Prezenter mówił spokojnie, profesjonalnie, z odpowiednią dawką powagi. Tyle, że tego prezentera nigdy nie było. Nie istniał. Był w całości wygenerowany przez sztuczną inteligencję, a sam przekaz – spreparowany przez grupę Cotton Sandstorm, powiązaną z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Hakerzy przejęli sygnał IPTV i podmienili program na propagandę dotyczącą konfliktu w Strefie Gazy. Widzowie w ZEA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii zobaczyli coś, co Microsoft Threat Analysis Center (MTAC) określiło później jako pierwszą irańską operację wpływu, w której AI stanowiła kluczowy komponent przekazu (Microsoft Threat Analysis Center, 2024).

Ten incydent warto potraktować jako punkt zwrotny – nie dlatego, że deepfake’i są czymś nowym, ale dlatego, że po raz pierwszy państwowy aktor połączył cyberatak (przejęcie infrastruktury nadawczej) z generatywną AI w jednej spójnej operacji. To coś jakościowo innego niż trolling w mediach społecznościowych.

Ten artykuł jest częścią płatnej edycji hAI Magazine.

Możesz teraz skorzystać
z miesiąca bezpłatnego dostępu.

Wpisz adres e-mail, aby go aktywować.

Miesiąc za darmo dla nowych czytelników

Aktywuj

Profesor zarządzania Akademii Leona Koźmińskiego, gdzie kieruje katedrą MINDS (Management in Networked and Digital Societies). Pracuje też jako faculty associate w Berkman-Klein Center for Internet and Society na Harvardzie. Wiceprezes Polskiej Akademii Nauk. Członek Rady Programowej CampusAI.

Podziel się

Może Cię zainteresować