Człowiek wartością premium. Jak nie wpaść w mit „taniego” AI

Wobec rozwoju inteligentnych algorytmów biznes staje przed wyborem: czy sztuczna inteligencja ma być jedynie narzędziem umożliwiającym cięcie kosztów, czy szansą na uwolnienie ludzkiego potencjału?

Redakcja

Współczesny dyskurs wokół sztucznej inteligencji nader często sprowadza się do dwóch skrajności: utopijnej wizji technologii zdejmującej z nas wysiłek oraz dystopijnych obaw o masowe redukcje etatów. Ten temat to istotna jednej z debat zorganizowanych w ramach wydarzenia Generative Revolution Day. Zderzają się w niej dwie odmienne perspektywy: dr Inez Okulskiej, ekspertki do spraw rozwiązań Agentic AI w UiPath, oraz Jana Holoubka, uznanego reżysera filmowego. Rozmowa ta definiuje najważniejszy dylemat współczesnego zarządzania operacyjnego.

– Roboty wykonują zadania po to, by ludzie mogli przewodzić – mówi Inez Okulska. – Automatyzacja istnieje po to, abyś miał czas i przestrzeń mentalną na skupienie się na tym, co naprawdę ważne.

Biznesowe realia często wymuszają jednak zupełnie inne, nierzadko krótkoterminowe priorytety. Jan Holoubek, podając przykład branży kreatywnej, wskazuje na brutalne prawa rynku, które z powodzeniem można odnieść do każdej gałęzi gospodarki nastawionej na bezwzględną optymalizację marży.

– AI znacznie obniża koszty produkcji, a każdy klient, który robi reklamę, chce, żeby była ona tak tania, jak to możliwe, a jednocześnie spektakularna i efektowna – zauważa reżyser.

Ciąg dalszy artykułu pod materiałem video

Płytka cyfryzacja a głęboka transformacja

Większość firm wciąż znajduje się na etapie powierzchownej implementacji technologii. Z biznesowego punktu widzenia, proste „używanie” powszechnie dostępnych modeli językowych nie jest jednak transformacją operacyjną. Prawdziwa zmiana modelu działania następuje poprzez wdrożenie autonomicznych algorytmów bezpośrednio w architekturę przedsiębiorstwa.

– Nie mówimy o proszeniu sztucznej inteligencji o pisanie twoich maili ani o tworzeniu przeciętnych, generycznych treści. Mówimy o automatyzacji, która działa w całych systemach przedsiębiorstwa, integrując się z istniejącą infrastrukturą – podkreśla Inez Okulska.

Na tym etapie też dopiero można zobaczyć, że istnieje granica, której technologia w dającej się przewidzieć przyszłości nie przekroczy. To sfera autentycznych interakcji, budowania zaufania, zaawansowanego osądu sytuacji i empatii.

– To, co umyka technologii, to myśl, która pojawia się w głowie aktora. Najbardziej fascynuje mnie to, że gdy aktor nic nie mówi i nic nie robi, po prostu patrzy, to patrząc mu w oczy, wiem, o czym myśli – wskazuje Jan Holoubek.

Pułapka cięcia kosztów

Przenosząc tę artystyczną metaforę na rynkowy grunt: zautomatyzowany system błyskawicznie i bezbłędnie przetworzy tysiące wniosków reklamacyjnych, ale to wykwalifikowany specjalista jest niezbędny do przeprowadzenia trudnej negocjacji z kluczowym kontrahentem czy wykazania się intuicją w sytuacji nagłego kryzysu wizerunkowego. Skupienie się wyłącznie na redukcji etatów to krótkowzroczna strategia, która prowadzi wprost do erozji wiedzy instytucjonalnej. Zastępowanie ekspertów ustandaryzowanymi algorytmami może przynieść skokowy wzrost zysków w ujęciu kwartalnym, ale długofalowo zamazuje unikalną tożsamość firmy i obniża jakość świadczonych usług.

– Mam nadzieję, że w głównym nurcie znajdzie się miejsce dla ludzi. Ale niebezpieczne jest to, że wielkie, potężne korporacje mogą chcieć iść w kierunku coraz większego obniżania kosztów – ostrzega Holoubek.

To budzi zrozumiałe obawy. Tymczasem odpowiednio zaprojektowana i zakomunikowana automatyzacja wcale nie musi spotykać się z oporem zespołów. Kiedy pracownicy zostają odciążeni od mechanicznej, powtarzalnej pracy, odzyskują przestrzeń na realizację zadań przynoszących firmie realną wartość dodaną.

– Ludzie, których praca jest najbardziej transformowana przez automatyzację, są w rzeczywistości jej największymi orędownikami. I to nie dlatego, że boją się utraty pracy, ale dlatego, że w końcu mogą wykonywać obowiązki, do których zostali faktycznie zatrudnieni – argumentuje Inez Okulska.

Powrót do esencji biznesu

Wnioski, jakie płyną z tej debaty prowadzą do konieczności zmiany paradygmatu wdrożenia AI. W pierwszej kolejności należy przeprowadzić rzetelny audyt procesów wewnątrz organizacji. Celem jest zidentyfikowanie tych obszarów, które opierają się wyłącznie na mechanicznym wprowadzaniu i przenoszeniu danych. Wyeliminowanie biurokratycznych obciążeń jest warunkiem koniecznym, aby organizacja mogła uwolnić potencjał swoich ludzi.

– Pomyśl, kiedy ostatnio wypełniałeś formularz, kopiowałeś dane z jednego systemu do drugiego lub ręcznie uzgadniałeś arkusz kalkulacyjny. Co z tego sprawiło, że poczułeś, że żyjesz? – pyta Inez Okulska.

Odciążenie specjalistów pozwala firmie wrócić do jej fundamentalnych założeń biznesowych. Na wysoce konkurencyjnym rynku ostateczna wartość zawsze powstaje w bezpośredniej interakcji – czy to wewnątrz zespołu, czy na linii firma-klient. Jan Holoubek opisuje to przez pryzmat przemysłu filmowego.

– Nastąpi powrót do tego, co jest naprawdę esencją robienia filmów. Czyli mam kamerę, dwoje przyjaciół, którzy grają i ta zabawa, ta radość nigdy się nie skończy – przewiduje reżyser.

Zwieńczeniem tej transformacji musi być gruntowna redefinicja polityki szkoleniowej i rekrutacyjnej. Zamiast inwestować kapitał wyłącznie w naukę obsługi kolejnych narzędzi cyfrowych, budżety powinny zostać przekierowane na rozwój kompetencji stricte poznawczych: krytycznego myślenia, negocjacji i elastyczności adaptacyjnej. Decyzja o tym, co optymalizujemy za pomocą algorytmów, a co świadomie pozostawiamy w rękach ludzi, stała się dziś najważniejszym strategicznym wyborem.

Podziel się

Może Cię zainteresować