Twój koszyk jest obecnie pusty!
Jeszcze przed chwilą dyskusja o kosztach sztucznej inteligencji koncentrowała się na cenach układów GPU i dostępności wykwalifikowanej kadry. Teraz punkt ciężkości przesuwa się wyraźnie stronę infrastruktury, która będzie kosztowała mniej nie tyle na starcie, co podczas użytkowania. Według najnowszych szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), globalne zużycie energii przez centra danych przekroczyło już bowiem poziom 460 TWh, zrównując się z zapotrzebowaniem energetycznym dużych gospodarek europejskich. A to po prostu kosztuje.
W tym kontekście na znaczeniu zyskuje zjawisko określane mianem „Heat Economy”. Serwerownie przestają być traktowane wyłącznie jako konsumenci prądu, a zaczynają pełnić funkcję dostawców ciepła systemowego. Dla Polski, dysponującej jedną z najbardziej rozbudowanych sieci ciepłowniczych na kontynencie, trend ten otwiera niespotykane dotąd możliwości synergii między sektorem cyfrowym a komunalnym.
Koniec marnotrawstwa?
Przez lata efektywność centrów danych mierzono wskaźnikiem PUE (Power Usage Effectiveness), dążąc do minimalizacji energii zużywanej na chłodzenie. Dzisiaj, wraz z upowszechnieniem się chłodzenia cieczą, branża adaptuje nowy standard: ERE (Energy Reuse Effectiveness). Tradycyjne chłodzenie powietrzem ustępuje miejsca układom hydraulicznym, w których woda odbierająca ciepło z procesorów osiąga temperaturę rzędu 50–60 stopni Celsjusza. Z termodynamicznego punktu widzenia, jest to idealny surowiec dla pomp ciepła zasilających miejskie sieci grzewcze. W efekcie, infrastruktura obliczeniowa staje się de facto niskoemisyjną elektrociepłownią.
Dowodem na praktyczność i skalowalność tego modelu jest projekt realizowany w fińskim Espoo przez koncerny Microsoft i Fortum. Inwestycja ta, będąca obecnie największą tego typu inicjatywą na świecie, pokrywa zapotrzebowanie na ciepło dla blisko 40 proc. mieszkańców aglomeracji, redukując przy tym emisję CO2 o 400 tys. ton rocznie. Podobne rozwiązania, choć w mniejszej skali, funkcjonują też np. w Dublinie, gdzie farma serwerów Amazon Web Services (AWS) ogrzewa obiekty użyteczności publicznej w dzielnicy Tallaght.
Bruksela dokręca… kurek
Transformacja ta nie jest jednak napędzana wyłącznie rachunkiem ekonomicznym, ale również presją regulacyjną. Kluczowym impulsem stała się implementacja zrewidowanej Dyrektywy o Efektywności Energetycznej (EED). Zgodnie z nowymi przepisami unijnymi, nowo powstające centra danych o mocy przekraczającej 1 MW zobligowane są do przeprowadzenia rygorystycznej analizy kosztów i korzyści (Cost-Benefit Analysis) w zakresie wykorzystania ciepła odpadowego.
Dla inwestorów oznacza to koniec ery dobrowolności. Lokalizacja nowych inwestycji cyfrowych nie może już być dyktowana wyłącznie dostępem do światłowodu i taniej energii elektrycznej. Równie istotnym czynnikiem staje się bliskość węzłów ciepłowniczych, umożliwiająca odsprzedaż energii termicznej. W praktyce przepis ten wymusza integrację planowania przestrzennego infrastruktury IT z planami energetycznymi miast.
Polska szansa w rurach
Na tle Europy, Polska znajduje się w specyficznym położeniu. Nasz kraj posiada jeden z najbardziej rozwiniętych systemów ciepłownictwa systemowego w Unii Europejskiej – według danych Urzędu Regulacji Energetyki (URE) to ponad 22 tysiące kilometrów sieci. Infrastruktura ta, w dużej mierze wciąż zasilana węglem, desperacko poszukuje źródeł dekarbonizacji, by uniknąć rosnących kosztów uprawnień do emisji (ETS).
Współpraca sektora Data Center z przedsiębiorstwami ciepłowniczymi wydaje się zatem naturalnym kierunkiem rozwoju. Szacuje się, że serwerownia o mocy 50 MW jest w stanie zabezpieczyć potrzeby cieplne dla około 15-20 tysięcy gospodarstw domowych. Potencjał ten dostrzegają już krajowi operatorzy. Przykładem jest Poznań, gdzie ciepło odzyskiwane z centrum danych Beyond.pl trafia do do sieci miejskiej.
Nowa ekonomia cyfrowa
Integracja z systemem ciepłowniczym fundamentalnie zmienia model biznesowy operowania chmurą obliczeniową. Przychody ze sprzedaży ciepła – lub uniknięte koszty jego utylizacji – pozwalają na obniżenie kosztów operacyjnych (OPEX) centrum danych, według różnych szacunków, o 15 do 20 proc.
Wobec kosztów trenowania modeli AI idących w dziesiątki milionów dolarów, taka optymalizacja może decydować o konkurencyjności. Co więcej, „zielone” ciepło staje się atutem w raportowaniu ESG, co dla globalnych korporacji ma znaczenie niebagatelne.
Zgodnie z przewidywaniami z początku roku, zachwyt nad możliwościami generatywnej sztucznej inteligencji ustępuje miejsca twardej kalkulacji ekonomicznej. Okazuje się bowiem, że w gospodarce cyfrowej, tak jak w tradycyjnym przemyśle, nic nie ginie – a to, co kiedyś było odpadem, dziś staje się walutą.
Heat Economy pokazuje, że infrastruktura AI przestaje być tylko kosztem technologicznym.
Staje się elementem strategii energetycznej, regulacyjnej i finansowej.
W CampusAI uczymy, jak rozumieć i zarządzać takimi zmianami z perspektywy liderów i organizacji.
Sprawdź na www.campus.ai/pl/dla-ciebie





